- 27 listopada 2025
- 310 Views
- 0 Likes
Uczniowie „Elektryka” na spektaklu „Lalka” w Teatrze im. W. Siemaszkowej
5 listopada 2025 r. uczniowie klas 3dl, 3bl oraz 4et z opiekunami (p. A. Bielamowicz, B. Kuklą, A. Kosztyłą, M. Gęsiak, A. Krzysik i R. Bargłem) wyjechali do Rzeszowa, by zasiąść na widowni Teatru im. Wandy Siemaszkowej i obejrzeć spektakl pt. „Lalka”. Przedstawienie spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem młodzieży i nauczycieli.
Zapraszamy do zapoznania się z recenzją Daniela z kl. 3dl.
Recenzja
Niedawno miałem przyjemność uczestniczyć w spektaklu teatralnym opartym na powieści Aleksandra Głowackiego (Bolesława Prusa) pt. „Lalka”. Był to wyreżyserowany przez Jerzego Jana Połońskiego musical, oparty o libretto Wojciecha Kościelniaka, zrealizowany na dużej scenie Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Pomimo moich obaw odnośnie samej formy sztuki śpiewanej, która z powieścią realistyczną, eufemistycznie mówiąc, nie ma po drodze, usiadłem na teatralnym fotelu z otwartą głową – i nie pożałowałem tego.
Przede wszystkim wspomniana forma spektaklu, budząca na pierwszy rzut oka (a raczej ucha) obawy, okazała się jego największą zaletą. Skupienie się głównie na wątku Wokulskiego i jego miłości, z akompaniamentem muzyki, było koniec końców strzałem w dziesiątkę. Śpiewane fragmenty perfekcyjnie ukazywały wewnętrzne przeżycia czy myśli bohaterów, a świeżość zyskały te zwykłe sceny, które w powieści stanowiły tylko powszednie, mało znaczące dialogi. Zwyczajna rozmowa w jadłodajni stała się intrygującym utworem, ustanawiającym ton oraz atmosferę dla dalszej części sztuki.
Oczywiście nic z tego nie udałoby się bez utalentowanych aktorów, radzących sobie idealnie zarówno w recytowanych, jak i śpiewanych sekcjach. Na największą uwagę zasługuje grający Stanisława Wokulskiego Robert Żurek. Bezbłędnie odegrał swoją rolę, pokazując upadek bogatego mieszczanina. Kulminacją powolnego staczania się była symboliczna scena rzucenia się pod pociąg, poprzedzona poruszającą solową piosenką w wykonaniu Żurka. Ogólnie rzecz mówiąc każdy z aktorów spisał się dobrze.
Ale czym byłby aktor bez sceny czy dobrze dobranego ubrania? Kostiumy oddawały precyzyjnie charakter każdej z postaci. Prosto, ale schludnie ubrany Wokulski, bogato i z przepychem zaprezentowana Izabela Łęcka albo nawet wyzywająco ukazana Marianna. Długo by wymieniać każdego z bohaterów, właśnie dlatego, że każda charakteryzacja była charakterystyczna, a przy tym odpowiednia do statusu danej postaci, dając tę namiastkę symbolizmu znanego z powieści.
Scenografia była dość minimalistyczna, lecz nie był to problem. Pozwalała skupić się na historii i aktorach. Pochwalić należy również płynność spektaklu. Sceny następowały od razu po sobie, nie dając widzowi czasu na znudzenie się. Umożliwiała to m.in. obrotowa część sceny, za którą zmieniano rekwizyty lub wprowadzano i wyprowadzano postacie.
Niestety do beczki miodu zawsze musi być dodana łyżka dziegciu. Rozczarowująca była dla mnie kulminacja spektaklu. Nie dlatego, że była zła, wręcz przeciwnie – pełna emocji, wprowadzająca w osłupienie. Natomiast zabrakło po niej scen rozwiązujących akcję, tych znanych nam z powieści. Zabrakło także kilku znaczących bohaterów, jak prezesowa Zasławska lub Węgiełek. Jest to zrozumiałe przy założeniach sztuki oraz jej ograniczeniach czasowych (gdyby miała zmieścić całą zawartość książki, nie trwałaby trzech godzin, lecz może ponad sześć), lecz nadal zwraca uwagę widza, który uważnie przeczytał pierwowzór.
Podsumowując – spektakl „Lalka” w rzeszowskim teatrze zaskoczył mnie pozytywnie. Jestem w stanie polecić go każdemu zainteresowanemu musicalami i/lub zaznajomionemu z powieścią. Jeśli miałbym sięgnąć po klasyczne oceny, tzw. gwiazdkowe, wystawiłbym notę czterech i pół gwiazdki na pięć.
Daniel Kasprowicz